Raz w roku Krakoa otwiera bramy dla obcych i urządza Hellfire Galę, najgorętszą imprezę polityczną i modową na Ziemi. Tym razem impreza kończy się zupełnie inaczej, niż planowali gospodarze. „Upadek X. Hellfire Gala” to moment, w którym utopia mutantów pęka na oczach całego świata, i trudno o lepiej zaprojektowane trzęsienie ziemi w nowszych komiksach o X-Menach.
Główną opowieść napisał Gerry Duggan, a strony podzieliła między siebie cała drużyna rysowników, od Russella Dautermana i Pepe Larraza po Valerio Schitiego i Adama Kuberta. W ramach linii Marvel Fresh Egmont wydaje ten tom jako punkt wyjścia ery Upadku X. To historia, która zamyka marzenie zapoczątkowane w „Rodzie X/Potędze X” Jonathana Hickmana i otwiera znacznie mroczniejszy rozdział.
144 stron · miękka ze skrzydełkami oprawa · część większej opowieści
Bal na Krakoi, czyli spokój przed burzą
Pierwsza część to festiwal kostiumów, rozmów przy kieliszku i politycznych podchodów. Mutanci głosują na nowy skład X-Men, goście z całego świata przyglądają się wyspie z mieszaniną podziwu i niechęci, a na scenę wraca Ms. Marvel, która okazuje się mutantką. Ten powrót wydaje się trochę doklejony i odciąga uwagę od głównego wątku, ale na szczęście nie trwa długo.
Duggan bardzo cierpliwie stopniuje napięcie. Każda rozmowa ma drugie dno, każdy uśmiech coś ukrywa, a czytelnik, który zna wcześniejsze tomy, czuje, że coś wisi w powietrzu. Otwarcie jest wolne, za to tym mocniej działa, gdy opowieść nagle zmienia bieg. Wiemy, że zaraz coś pęknie, i właśnie to oczekiwanie jest tu najlepsze.



Plansze: materiały wydawcy Egmont.
Orchis i Moira X wchodzą na salę
Kiedy oczy świata zwrócone są ku Krakoi, wrogowie mutantów uderzają z pełną mocą. Orchis i Moira X, które od dawna czaiły się w cieniu, w jedną noc odbierają mutantom poczucie bezpieczeństwa. Nie zdradzamy szczegółów, ale skala ciosu jest ogromna, a niektóre sceny naprawdę bolą.
Najbardziej kupiło nas to, że Duggan nie robi z tego zwykłej bitwy. To starannie przygotowana pułapka, w której ważą się sojusze, także z Avengers, którzy muszą zdecydować, czy staną po stronie mutantów czy ludzi. Szok jest prawdziwy, a ostatnie strony zostawiają ogrom pytań i dużą ochotę na kolejne tomy z serii Upadek X.
„Najpiękniej narysowana katastrofa w historii mutantów, po której trudno nie sięgnąć od razu po kolejny tom.”
Dauterman, Larraz i cała galeria stylów
Rysunkowo to jeden z najbardziej efektownych tomów krakoańskiej ery. Russell Dauterman i Pepe Larraz rysują balowe kreacje z takim rozmachem, że Gala naprawdę wygląda jak wydarzenie roku, a w scenach przemocy nie tracą czytelności. Niewiele stron wygląda tu zwyczajnie, a kolory dokładają blasku tam, gdzie trzeba, i mroku, gdy impreza się kończy.
Przy jedenastu rysownikach różnice muszą być widoczne. Przeskoki między kreską Larraza a kreską Kuberta potrafią wybić z rytmu, a niektóre sekwencje wyglądają, jakby pochodziły z innego komiksu. Mimo to poziom jest wysoki, a nikt z tej ekipy nie odstaje rażąco od reszty.
Gdzie Gala potyka się o własne ambicje
Największy problem to ton. Po pierwszej części dostajemy przytłaczająco ponury ciąg ciosów bez chwili oddechu i bez promyka nadziei. Rozumiemy zamysł, ale po kilkunastu stronach zniszczenia kolejne dramaty przestają robić takie wrażenie, a część mocnych scen traci siłę, bo wszyscy wiemy, że w komiksach o mutantach mało co jest ostateczne.
Drugi kłopot to trudny start dla nowych czytelników. Album zakłada, że znamy Krakoę, jej Radę, protokoły zmartwychwstania i dziesiątki postaci z poprzednich serii. Kto zaczyna przygodę z X-Menami właśnie od tego tomu, zgubi się szybko i nie poczuje ciężaru tego, co traci wyspa.
Czy warto pojechać na tę Hellfire Galę
Tak, jeśli siedzicie w świecie X-Menów od kilku lat. „Upadek X. Hellfire Gala” to punkt zwrotny w najlepszym znaczeniu: ważny, efektowny i dobrze zaplanowany, z kilkoma scenami, które zapamiętamy na długo. Duggan miał odwagę zburzyć coś, co budowano latami, a rysownicy dali tej katastrofie piękną oprawę.
Ten tom nie jest jednak lekturą na poprawę nastroju ani wejściem do świata mutantów. To raczej mocny cios, po którym od razu sięga się po kolejne albumy z serii Upadek X, żeby sprawdzić, co zostało z marzenia o Krakoi.
Dla czytelników, którzy śledzą krakoańską erę od „Rodu X/Potęgi X” i chcą zobaczyć, jak wszystko się sypie. Spodoba się też fanom efektownych rysunków Dautermana i Larraza. Mniej przypadnie do gustu nowicjuszom oraz osobom, które w komiksach o X-Menach szukają przygody i humoru, a nie ponurego dramatu bez chwili wytchnienia.
- Rysunki Dautermana i Larraza na balu
- Gala jako starannie zbudowana pułapka
- Duggan odważnie burzy krakoański porządek
- Przytłaczająco ponury ton bez chwili oddechu
- Trudny start dla nowych czytelników

Jeśli spodobał Ci się komiks „Upadek X. Hellfire Gala”
Upadek X. X-Menod 61,49 zł w dadada.plSprawdź cenę »
Przeznaczenie X: X-Men – tom 1od 40,97 zł w TaniaKsiazka.plSprawdź cenę »
Amazing Spider-Man – tom 4: Mroczna siećod 43,04 zł w dadada.plSprawdź cenę »
Czytaj także
Najczęściej zadawane pytania
Od „Upadku X. Hellfire Gala”. Wydarzenia z Gali otwierają całą erę Upadku X, więc ten tom warto przeczytać przed innymi albumami z tym szyldem.
Bardzo się przydaje. Gala burzy porządek ustanowiony przez Jonathana Hickmana w „Rodzie X/Potędze X”, a bez znajomości krakoańskiej ery wiele wydarzeń straci znaczenie.
To doroczny bal na Krakoi, na którym mutanci otwierają wyspę dla gości z całego świata i wybierają nowy skład X-Men. Na tej Gali impreza zamienia się w pułapkę zastawioną przez wrogów mutantów.
Tekst z pomocą AI · zawiera linki afiliacyjne





























