Invincible to bez wątpienia aktualnie jedna z najlepszych serii superhero na rynku. W sprzedaży jest już 11 tom. Zapraszamy do recenzji.
Nie od dziś wiadomo, że na polskim rynku pod kątem historii o superbohaterach prym wiedzie przede wszystkim Marvel i DC. Invincible od Roberta Kirkmana mimo znakomityh recenzji, sprzedaje się nieco gorzej. A wielka szkoda, bo to naprawdę miła odskocznia od klasycznych historii superbohaterskich. Być może niedługo się to zmieni za sprawą serialu animowanego na Amazon Prime Video, który również zebrał znakomite oceny krytyków.
Jedenasty tom kontynuuje wątki z poprzednich części i nieuchronnie zbliża się do wielkiego finału. Kirkman w znakomity sposób łączy ze sobą wszystkie wątki – trzeba przyznać, że drobiazgowość robi wielkie wrażenie. A to nie lada sztuka, gdy dochodzi do klasycznego motywu podróży w czasie, gdzie wielu scenarzystów zazwyczaj robi fabularne fikołki i ponosi sromotną porażkę. Nie w tym przypadku – tutaj mamy klamrę i mrugnięcie okiem do wiernych fanów czytających poprzednie tomy.
Wizualnie jest tak jak poprzednio – z jednej strony cukierkowo i kolorowo, z drugiej – trup ścieli się gęsto, krew tryska na wszystkie strony. Ten zabieg graficzny burzący klasyczne podejście do komiksów superbohaterskich w przypadku Invincible znakomicie się sprawdza i wydaje się wręcz „oczywistością”.
Invincible 11 to przedostatni komiks przed wielkim finałem, który nastąpi w listopadzie. Więc jeśli nie mieliście okazji wcześniej zapoznać się z tą znakomitą serią, to czas najwyższy!
- Wydanie: 2021
- Seria/cykl: INVINCIBLE
- Scenarzysta: Robert Kirkman
- Ilustrator: Ryan Ottley, Cory Walker
- Tłumacz: Agata Cieślak
- Typ oprawy: twarda
- Data premiery: 05.05.2021
Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarzy do recenzji.





















