John Constantine powraca w kolejnym tomie od Mike’a Careya. Sprawdźcie naszą recenzję drugiego tomu Hellblazera tego twórcy!
Wydawnictwo Egmont Story House wydało już naprawdę wiele tomów poświęconych tej postaci. Brytyjski okultysta-detektyw walczący z siłami ciemności mógł wręcz się opatrzeć polskim czytelnikom. Jednak prawda jest taka, że uwielbiamy ten typ postaci – bohaterów zniszczonych życiem, w wytartych prochowcach, próbujących rozwikłać kolejną zagadkę i tajemnicę.
A trzeba jasno przyznać, że Mike Carey jak mało kto potrafi stworzyć interesujący scenariusz i wycisnąć maksimum z nieco zużytej konwecji. Pamiętajmy, że jego run powstawał w momencie, gdy mało kto już wierzył, że postać Hellblazera kogokolwiek interesuje, więc tym bardziej warto docenić całość.
Fabularnie jest klasycznie – mamy nieco powrotu do korzeni, gdzie żadna z historii nie wysuwa się jakoś bardzo naprzód, ale całość zaskakująco „lekko” i szybko się czyta, mimo przytłacząjej atmosfety.
Klimat zaś wylewa się z kolejnych stron – ilustracje takich artystów jak Steve Dillon, Marcelo Frusin, Leonardo Manco, Chris Brunner to klasa sama w sobie. Oglądanie kolejnych plansz to czysta przyjemność.
„Hellblazer. Mike Carey. Tom 2” to komiks przede wszystkim dla fanów tej postaci. Dodatkowo, warto znać poprzedni tom tego twórcy – wówczas całość podejdzie jeszcze bardziej.
- Druk: 2023
- Seria/cykl: HELLBLAZER
- Scenarzysta: Mike Carey
- Ilustrator: Steve Dillon, Marcelo Frusin, Leonardo Manco, Chris Brunner
- Tłumacz: Jacek Żuławnik
- Typ oprawy: twarda
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostepnienie egzemplarza do recenzji.





















