Na polskim rynku debiutuje nowa seria grozy zatytułowana „Baltimore”, za którą stoi kultowe nazwisko Mike’a Mignoli. Czego spodziewać się po pierwszym tomie? Zapraszamy do naszej recenzji.
Tym razem porzucamy „Mignolaverse” i dostajemy zupełnie nową serię, która szczególnie przypadnie do gustu fanom wampirów. Główny motyw fabularny to nic zaskakującego – krwiopijcy próbują zdobyć władzę nad światem. Ale sam punkt wyjściowy to już inna para kaloszy. Mowa bowiem o okresie po I wojnie światowej, która się kończy w wyniku niszczycielskiej zarazy. Próbują to wykorzystać wampiry, które zalewają Europę.
Głównym bohaterem jest brytyjski artystokrata, który ściga antycznego wampira. Lord Henry Baltimore to postać niejednoznaczna, naznaczona bólem i cierpieniem, której z jednej strony dopingujemy, a zarazem potrafi nas odepchnąć swoim cynizmem. Sam świat, w którym rozgrywa się akcja tej historii to również niezbyt ciekawe miejsce. Europa przedstawiona przez duet Mike Mignola, Christopher Golden to z pewnością nie jest czas i lokalizacja, w której chciałby się znaleźć ktokolwiek z nas.
Ten ponury klimat dopiełniają znakomite ilustracje Bena Stenbecka, którego styl wizualny jest podobny do samego Mignoli. Gruba kreska, długie cienie i mocne nasycenie – fani Hellboya czy innych dzieł Mignoli poczują się jak ryba w wodzie. W przypadku „Baltimore” styl ten sprawdza się znakomicie.
Pierwszy tom „Baltimore” to naprawdę kawał porządnego horroru akcji, w którym dzieje się wiele. Jest mrocznie, klimatycznie i intensywnie. Lektura zdecydowanie wart polecenia.
- Druk: 2023
- Seria/cykl: BALTIMORE, MIGNOLAWERSUM
- Scenarzysta: Mike Mignola, Christopher Golden
- Ilustrator: Ben Stenbeck
- Tłumacz: Jacek Drewnowski
- Typ oprawy: twarda
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostepnienie egzemplarza do recenzji.





















